Premiery książkowe z motywem grudniowo-świątecznym w tle  //  Pomysł na prezent dla NIEJ

Premiery książkowe z motywem grudniowo-świątecznym w tle // Pomysł na prezent dla NIEJ

Witajcie,
Niby mamy październik i piękną złotą jesień; ale nie wiem jak Wy, bo ja już pomalutku myślę o nadchodzącym Bożym Narodzeniu, które już za niecałe 2.5 miesiąca (10 tygodni). Mam już nawet zamówione kilka prezencików z aliexpress, które mam nadzieję dotrą na czas ;) A tymczasem dzisiaj chciałabym przestawić Wam 9 książek z motywem grudniowo-świątecznym, które szykują dla nas 3 wydawnictwa i ukażą się już w za tydzień oraz 2 tygodnie. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam poniżej. Pozdrawiam, Asia




Data premiery: 17.10.2018


Katarzyna Troszczyńska, Karolina Głogowska - Dwanaście życzeń

Wydawnictwo: W.A.B.

Dagna to młoda dziewczyna z małej miejscowości, której bardzo się wstydzi. Pracuje w telewizji i choć w swoim programie przekonuje widzów o magii rodzinnych świąt, sama nie ma zamiaru odwiedzać rodziców. Jej plany legną jednak zmianie, gdy szef przydzieli jej zadanie przygotowania reportażu o bożonarodzeniowym cudzie wKaczorach, rodzinnej wiosce Dagny. Tymczasem jej starsza siostra Andżelika czuje się przytłoczona prowadzeniem zakładu kosmetycznego i matkowaniem czwórce dzieci. Doprowadzona do ostateczności, wybucha tuż przed świętami, zarzucając mężowi zdradę i brak wsparcia. Z kolei Pola miała spędzić święta jako szczęśliwa mężatka. Poznajemy ją zaś, gdy zapłakana siedzi na podłodze w sukni ślubnej i popija winem tabletki nasenne. Pewien zmęczony lekarz z pobliskiego szpitala nie będzie miał spokojnego wieczoru.
Bywa tak, że wszystkie problemy dnia codziennego kumulują się w okresie, który powinien być dla nas wytchnieniem. Powieść Dwanaście życzeń pokazuje, że nie ma w tym przypadku. Czy istnieje lepszy okres niż Boże Narodzenie, aby przewartościować swoje życie, odnaleźć miłość sprzed lat, odnowić więzi rodzinne i docenić to, co otrzymaliśmy?
Zanurzcie się w wyjątkowej atmosferze grudniowej nocy i poznajcie losy bohaterów, w których odnajdziecie echa własnych przeżyć.




Data premiery: 31.10.2018


Jagna Kaczanowska, Justyna Bednarek - Okruchy dobra 

Wydawnictwo: W.A.B.

W święta Bożego Narodzenia samotność i brak miłości stają się wyjątkowo dokuczliwe. Dla Anny to pierwsze święta po rozwodzie. Jowita również nie ma nadziei na powrót męża do domu, co więcej, musi to jakoś wytłumaczyć swojej córeczce. Roman samotnie wychowuje dorastającego syna, jednak ich relacja jest bardzo burzliwa. Małgorzata w ogóle nie ma kontaktu z córką, jeśli nie liczyć kartek pocztowych przesyłanych kilka razy do roku.


Losy siedmiorga bohaterów krzyżują się podczas dwóch przedświątecznych grudniowych dni w Krakowie. Każda z osób, mimo że pogrążona we własnych problemach, zdobywa się na drobny altruistyczny gest wobec bliźniego. Te kamyczki zaś uruchamiają lawinę wydarzeń, które nieoczekiwanie zmienią życie bohaterów.


Ceniony duet pisarski (autorki Ogrodu Zuzanny) prezentuje bożonarodzeniową opowieść, która rozgrzeje każde serce!




Zakochane Zakopane

Wydawnictwo: Filia

Najsłynniejszy górski kurort zimą aż kipi życiem. Roi się w nim od amatorów rozrywek i używek, można także zauważyć wytrwałych bywalców tatrzańskich szlaków. Spragnieni odmiany mieszkańcy wielkich aglomeracji, amatorzy białego szaleństwa, regularni turyści, a także debiutanci na zakopiańskich deptakach – w Zakopanem spotkacie całą plejadę barwnych postaci.
Co stanie się, gdy drogi ich wszystkich przetną się na gwarnych Krupówkach, a serca zabiją jeszcze mocniej na hasło: Zakochane Zakopane?! A wszystko przez jedną akcję promocyjną, w której wygraną był tygodniowy pobyt w Willi pod jodłami dla zakochanych...
Co z tego wyniknie? Czy miłość można wygrać w konkursie?
Zakochane Zakopane – tam zdarzyć może się wszystko!





Karolina Wilczyńska - Spełnione życzenia
wydawnictwo:  Czwarta strona

Czy wierzysz w magię wigilijnej nocy? Czy szept twojego życzenia przemienił się kiedyś w rzeczywistość?


Wyobraź sobie dziewczynkę, której ludzie ofiarowują swoje historie. Nie przypuszczają, że słowa wypowiadane na głos mogą wpływać na ich przyszłość.

Historia jak z bajki? W święta to możliwe! Tylko że marzenia mogą żyć swoim życiem i nie zawsze spełniają się w taki sposób, jak to sobie zaplanowaliśmy. Czasami los zgotuje nam zupełnie inną historię...
Razem z bohaterami najnowszej książki Karoliny Wilczyńskiej poczuj siłę życzeń wypowiadanych u progu Bożego Narodzenia. A Ty, o czym dziś marzysz?




Natalia Sońska - Uwierz w miłość, Calineczko
Wydawnictwo: Czwarta strona

Usiądź wygodnie, zrelaksuj się i weź do ręki niezwykłą opowieść o Mai, która pozostaje wierna swoim marzeniom niczym baśniowa Calineczka...
Nie ma nic wspanialszego niż dwie bratnie dusze, które spotykają się po latach. Chciałoby się wykrzyknąć, że miłość zawsze znajdzie właściwą drogę.

Jednak rzeczywistość może nas zaskoczyć, a pozory potrafią mylić... Los pisze dla Mai swój własny scenariusz. Nadopiekuńcza ciotka usiłuje po swojemu ułożyć życie dziewczyny, lecz nie tylko ona...
Czy świąteczny czas okaże się dla Mai łaskawy? Przekonaj się, że małe cuda są możliwe – wystarczy w nie tylko uwierzyć.
Po bestsellerach "Garść pierników, szczypta miłości" i "Obudź się, Kopciuszku" Natalia Sońska po raz kolejny czaruje urzekającym, zimowym klimatem. Zakochasz się w jej powieściach!




  
Agata Przybyłek - Siedem cudów
Wydawnictwo: Czwarta strona

Nadchodzi czas cudów. Tylko czy każdy może na nie liczyć? Ta książka to wyjątkowa opowieść o tym, co w życiu naprawdę ważne. Będzie chwilami lekko, a chwilami wzruszająco dokładnie tak, jak potrafi pisać tylko Agata Przybyłek!

Zostało siedem dni do świąt, lecz Monice daleko do świątecznego nastroju. Ciągle wpada na byłego chłopaka, dlatego marzy, by już pojechać do rodzinnego domu. Jednak tam, mimo aromatu pieczonych już przez mamę pierników, nikomu nie udziela się radosna atmosfera. Tata Moniki stracił pracę, ale nie chce nikomu o tym powiedzieć. A brat niefortunnie myli datę urodzin swojej ukochanej z urodzinami dawnej partnerki, co stawia pod znakiem zapytania skrzętnie planowane zaręczyny. Co jeszcze może pójść nie tak?
Czy bohaterowie mogą liczyć na to, że ich problemy znikną wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki? Zapach świerku, lampki na choince i przyjemne trzaski w kominku to nie wszystko, co gwarantuje spokój w sercu. Grudzień staje się czasem radości i miłości, tylko gdy wyciągnie się rękę do drugiej osoby. Niech ta niezwykła atmosfera stanie się też częścią twojego świata.





Agnieszka Olejnik - Randka pod jemiołą
Wydawnictwo: Czwarta strona

Czy pocałunek pod jemiołą zawsze przynosi szczęście?
Joanna jest szczęśliwą mężatką. Nie przeszkadzają jej nawet staroświeckie poglądy jej męża dotyczące tego, jak powinna wyglądać i zachowywać się jego żona. Musi mieć długie włosy, zapinać guziki bluzki niemal pod samą szyję i zawsze trzymać w ręce najważniejszy atrybut domowego ogniska – ściereczkę do kurzu. Wszystko jednak się zmienia, gdy Joanna odkrywa, że mąż ją zdradza. Wraz z radykalną zmianą fryzury, bohaterka postanawia całkiem odmienić swoje życie.
Jej decyzja pociąga za sobą szereg konsekwencji – Joanna będzie musiała stawić czoła flirtującemu dyrektorowi szkoły oraz na nowo przemyśleć swój stosunek do pracy. Na szczęście, odkryje wokół siebie ludzi, którzy zawsze będą gotowi jej pomóc.
A gdy nadejdzie grudzień i pod butami zacznie skrzypieć śnieg, a wokół unosić się zapach pierników i pomarańczy, nikt nie będzie potrafił oprzeć się uczuciu. W te święta każdy potrzebuje odrobiny bliskości.





Gabriela Gargaś - Magia grudniowej nocy
Wydawnictwo: Czwarta strona

W tę grudniową noc magia świątecznej atmosfery rozgrzeje serca wszystkich!

W małym bieszczadzkim miasteczku mieszkańcy śnią o Świętach jak z bajki. Wśród wzgórz otulonych śniegiem, w małych domkach, w których pachnie cynamonowymi wypiekami, to marzenie może się spełnić... Czy pierwsza gwiazdka przyniesie ukojenie?
Michalina już niedługo zostanie mamą. Radość oczekiwania na maleństwo zakłóca jej jednak obawa, że będzie musiała wychowywać je sama. Czy Przemek wybaczy jej dawne błędy i stworzą kochającą się rodzinę?
Przed Świętami babcia Zosia niemal nie wychodzi ze swojej cukierni "Cynamonowe serca", bo zamówień na przepyszne pierniczki, makowce i serniki spłynęło jeszcze więcej niż w ubiegłym roku. Niefortunny wypadek sprawi, że nie będzie mogła sama dokończyć wypieków. Na szczęście ktoś chętnie jej pomoże...
W te Święta każdy odkryje coś wyjątkowego. Bo przecież najpiękniejsze podarunki od losu dostajemy, kiedy najmniej się tego spodziewamy.
Przeżyj niezapomniane Święta razem z bohaterami "Wieczoru takiego jak ten" i "Lata utkanego z marzeń".





Joanna Szarańska - Anioł na śniegu
Wydawnictwo: Czwarta strona

Pełna ciepła, radości i wzruszeń opowieść o rodzinnej bliskości.
Gdy na girlandach migoczą lampki, a bombki błyszczą wszystkimi kolorami, mieszkańcy miasteczka czują magię świąt. To czas przebaczenia i domowego ciepła, kiedy najbardziej cieszą drobiazgi, a codzienne nieporozumienia przestają być ważne. W ten wyjątkowy, wigilijny wieczór nikt nie powinien być sam. Bo najcenniejsze, co mamy, to czas spędzony razem.
Pachnąca piernikami i jodłą kontynuacja "Czterech płatków śniegu", które tysiące czytelniczek znalazły pod choinką.


 
Zapowiedzi książkowe - premiery październik 2018

Zapowiedzi książkowe - premiery październik 2018

Witajcie,
Jesień już na dobre rozgościła się za oknem. Pomimo ciepłych dni, wieczory lubię już spędzać pod kocem i z kubkiem gorącej herbaty. A dla Was przygotowałam zestawienie październikowych premier. W tym miesiącu wyjątkowo ich dużo, bo aż 17 propozycji. 

No to zaczynamy...

 

Data premiery: 03.10.2018

Jenny Blackhurst - Czarownice nie płoną
Wydaswnictwo: Albatros

Ellie jako jedyna ocalała z pożaru, który zabił całą jej rodzinę. Doktor Imogen Reid, pracująca z nią psychoterapeutka, jest przekonana, że to po prostu załamane i wściekłe dziecko, które stara się poradzić sobie ze stratą. Ale zarówno przybrani rodzice Ellie, jak i nauczyciele zaczynają się jej bać. Kiedy dziewczynka traci panowanie nad sobą, dzieją się niewytłumaczalne i złe rzeczy.

A Imogen zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo...




Gill Paul - Sekret Tatiany
Wydawnictwo: Mando

Dwie kobiety. Dwie różne historie. I jedna tajemnica, która je połączyła.
1914. Wielka księżna Tatiana z rodu Romanowów zakochuje się w rannym oficerze kawalerii. Czas im nie sprzyja: walki przybierają katastrofalny obrót, potężna monarchia chyli się ku upadkowi, a życiu kochanków zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo.
2016. Kitty wyjeżdża do odziedziczonego po pradziadku domku, aby uciec od problemów małżeńskich. Tam, nad brzegiem jeziora Akanabee, znajduje niezwykły, wysadzany klejnotami naszyjnik, który odkrywa przed nią rodzinny sekret...
Historia wielkiej miłości, która wymaga wielu poświęceń, lecz jest w stanie przetrwać najcięższą próbę.
Numer 1 na portalu Amazon
Bestseller "USA Today"
Przetłumaczona na 11 języków. Prawa sprzedane do 20 krajów.





Franco D'Andrea - Lissy
Wydawnictwo: W.A.B.

Marlene, piękna, młoda kobieta uciekając od przeszłości zdecydowała się wyjść za Herr Wegenera, bogatego kryminalistę. Po latach decyduje się odejść od męża, a uciekając zabiera coś bardzo wartościowego. Podczas ucieczki dochodzi do wypadku, Marlene rozbija samochód i traci przytomność. Na ratunek zjawia się Simon Keller – tajemniczy pustelnik mieszkający wysoko w górach. Mężczyzna pochodzi z rodziny, w której od pokoleń przepisuje się Biblię, hoduje świnie, a jednej z nich nadaje zawsze imię zmarłej siostry - Lissy. Keller zajmuje się Marlene, powoli zaczyna się budować między nimi przedziwna wieź...
Tymczasem Herr Wegener rozpoczyna poszukiwania żony. Jej zniknięcie wywołało niebezpieczne skutki, uderzające w potężną organizację przestępczą. Do poszukiwań zostaje zaangażowany bezimienny zaufany człowiek. To oznacza wyrok: Marlene musi zginąć. Czy Keller zdoła ją ochronić? A czy Marlene rzeczywiście może zaufać Simonowi?
"Lissy" to wstrząsająca powieść o poczuciu winy, miłości i poświęceniu.




Kristi Funk - Piersi. Poradnik dla każdej kobiety
Wydawnictwo: Otwarte

Rak piersi to najczęstsza przyczyna śmierci kobiet w wieku 20–59 lat. Co ósma z nas w pewnym momencie będzie musiała stawić czoło tej chorobie. Nie powinnaś mieć wątpliwości, czy to książka dla ciebie.
Jeśli jesteś zdrowa – dowiesz się, jak zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka piersi. Poznasz mity dotyczące tej choroby, na przykład że jest ona w pełni uwarunkowana genetycznie (według aktualnych badań tylko 5–10% zachorowań jest wynikiem dziedziczenia). Przekonasz się, że w dużym stopniu od twojego postępowania zależy, czy uda ci się ustrzec przed nowotworem.
Jeśli chorujesz – dowiesz się, jak przejść przez kolejne etapy choroby, nauczysz się prawidłowo analizować wyniki badań i poznasz dokładne opisy wszystkich dostępnych metod leczenia wykorzystujących najnowsze osiągnięcia naukowe.
Jeśli jesteś po terapii nowotworowej – dowiesz się, z jakimi dolegliwościami prawdopodobnie będziesz zmagać się jeszcze przez długi czas oraz na co zwracać szczególną uwagę, by w pełni cieszyć się odzyskanym zdrowiem.
To książka dla ciebie, twojej mamy, siostry, przyjaciółki.




Alek Rogoziński - Zbrodnia w wielkim mieście
Wydawnictwo: Filia

Czy kiedykolwiek miałaś ochotę zabić swojego szefa?
Sandra, szefowa pisma "Marzenia i sekrety", jest atrakcyjną singielką i fanką Tindera. Martyna, redaktorka w tej gazecie, to znudzona żona, która swojego męża widuje raz na pół roku, a i wtedy niewiele mają sobie do powiedzenia. Z kolei Iwona, graficzka, samotnie wychowuje dwójkę nastolatków z piekła rodem. Wszystkie trzy przyjaźnią się i pracują razem w niewielkim wydawnictwie prasowym.
Pewnej nocy, w czasie przymusowej, służbowej nasiadówki (i po kilku kieliszkach wina), wymyślają w żartach, jak popełnić morderstwo idealne i pozbyć się swojego szefa - seksisty, szowinisty i tyrana. Po kilku dniach ktoś realizuje ich plan. Szybko okazuje się, że osób, które miały powód, aby zabić upiornego biznesmana jest więcej: jego niewierna żona, bandyci, którym był winny spore pieniądze oraz jego kumpel, który dziedziczy po nim wszystkie interesy.
Kto z nich jest mordercą?




Mariusz Sepioło - Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK

Historia o realizacji pasji i wielkich marzeniach.
Miał swoje "fazy": muzyka, używki, wreszcie góry. Jedna była najważniejsza, nazywa się Nanga Parbat. Chciał zdobyć ją zimą jako pierwszy. W 2017 zmierzyli się siódmy raz.
Mówili o nim: punk, hipis, outsider. Chodził własnymi ścieżkami. Na wsi, gdzie się wychowywał, nauczył się, czym jest wolność. Potem szukał jej w mieście między blokami, w grupie chłopaków w kapturach. Odnalazł ją w Indiach, potem w podróżach i adrenalinie. Dom miał tam, gdzie właśnie był: w Polsce, w Irlandii, w Pakistanie, w busie, w namiocie na stokach ośmiotysięcznika. W realizacji himalajskich celów nie wspierali go wielcy sponsorzy ani środowisko wysokogórskie. Mimo to walczył o swoje marzenia, a pomagała mu cała Polska.
Tomek Mackiewicz – Czapa, Czapkins, Wegeta – był człowiekiem wymykającym się schematom. Książka o nim to nie tylko relacja z podróży po miejscach, do których trafiał. To także zapis rozmów z tymi, którzy pojawiali się w jego życiu – na chwilę albo na dłużej, z rodziną i przyjaciółmi. Oni również, tak jak Tomek, są wyjątkowi. Jako pierwsi otrzymywali sygnały, że dzieje się z nim coś złego. Akcję ratunkową, w której brali udział wspinacze spod K2, śledziła cała Polska. Książka po raz pierwszy odsłania jej kulisy z perspektywy bliskich Mackiewiczowi osób.




Roma Gąsiorowska - Karminowe serce
Wydawnictwo: Między Słowami


Kiedy Laura trafia do urokliwej cukierenki, której właścicielka od lat ręcznie wyrabia pachnące łakocie, nie może oprzeć się magii tego miejsca. Zapach aromatycznej czekolady i kolorowe, pękate słoje z żurawiną i migdałami przyprawiają ją o zawrót głowy. Laura boi się jednak, że ani przeprowadzka i nowy dom wśród wrzosowisk, ani bliskość magicznej cukierenki nie ukoją bólu po tym, co stało się kilka lat wcześniej. Wtedy ktoś, kto wydawał się bliski, sprawił, że serce Laury pękło, a jakaś część jej samej odeszła na zawsze. Dziewczyna nie podejrzewa jednak, że właścicielka cukierni skrywa pewien sekret...
Czy magia "Złotego serca" i życzliwi ludzie pomogą Laurze odzyskać nadzieję? I czy to prawda, że złamane serce może jeszcze pokochać – nawet dwa razy mocniej?
Już ponad 75 tysięcy czytelniczek pokochało książki Doroty Gąsiorowskiej. dołącz do jej fanek i grupy "Tu, gdzie pełniają się marzenia".





Erin Watts - Seria królewska. Tom 2. Przeklęty książę
Wydawnictwo: Otwarte

Reed Royal był niczym książę z bajki – przystojny, bogaty, wpływowy. Dziewczyny za nim szalały, faceci chętnie zajęliby jego miejsce. Jednak najpiękniejsze pozory mogą najboleśniej mylić. Dla Elli Reed okazał się księciem z koszmaru.
Świat Reeda zadrżał w posadach, gdy pojawiła się w nim Ella, i rozpadł się niczym domek z kart, gdy odeszła. Do tej pory był podziwiany, teraz wszyscy widzą, jak nisko upadł. Nikt nie wierzy, że można go jeszcze ocalić.
Tymczasem wrogowie chcą wykorzystać chaos, który wkradł się do pałacu Royalów – i zrujnować całą rodzinę, o ile wcześniej nie zrobi tego sam Reed.
Kontynuacja "Papierowej księżniczki" to jeszcze więcej emocji, sekretów, intrygujących pytań i nieoczekiwanych odpowiedzi. Światowy bestseller – historia Elli i rodziny Royalów – teraz trafia do rąk polskich czytelników.




Erin Watts - Seria królewska. Tom 3. Pałac kłamstw
Wydawnictwo: Otwarte

Royalowie przekonali się, jak łatwo stracić władzę i reputację. Klejnoty zamieniły się w proch. Wcześniejsze problemy okazały się niczym w obliczu wstrząsającej zbrodni. Wszyscy wiedzą, że jeden z braci przekroczył granicę, zza której nie ma powrotu.
Szczęśliwe zakończenie, na które Ella tak liczyła, okazało się iluzją. Teraz, by pomóc swoim bliskim, dziewczyna musi podjąć ryzykowną grę. Jednak nawet nie przypuszcza, jak wiele będzie musiała poświęcić.
Royalowie wierzą, że przetrwają wszystko. Zdrada uświadomi im, jak bardzo się mylą.
Myślicie, że wiecie już wszystko? Trzeci tom "Serii królewskiej" otwiera drzwi do pałacu kłamstw i rzuca nowe światło na historię Reeda i Elli. Poznajcie ciąg dalszy intrygi, w którą zostali wplątani czytelnicy z całego świata.






Data premiery: 10.10.2018



Jaime Thurston - Magia życzliwości
Wydawnictwo: MUZA S.A.

Nieoczekiwana życzliwość jest potężną siłą, a nawet najprostsze akty życzliwości mogą mieć zadziwiający efekt. To błahe wybory, których dokonujemy codziennie, decydują o tym, w jakim świecie żyjemy. Bez względu na to, czy będzie to obdarzenie kogoś uprzejmym komentarzem, ustąpienie miejsca, czy wsparcie finansowe. W końcu to życzliwość jest najważniejsza, bo kiedy ją dzielimy, to rośnie.
Ta książka dostarcza pomysłów na małe gesty, które mogą dużo zmienić, zarówno w przypadku nas samych, jak i otaczających nas ludzi.





Data premiery: 16.10.2018

   
Laila Shukri - Jestem żoną terrorysty
Wydawnictwo: Prószyński Media

Wstrząsająca historia Polki, która została żoną terrorysty.

Opowieść o kobiecie, która została rozkochana i uwiedziona, aby urodzić terrorystę-samobójcę. Przemilczana prawda o rodzinach zaangażowanych w terroryzm.
Laila Shukri wysłuchała historii jednej z Polek, aby opowiedzieć ją światu.

Po rozstaniu z partnerem Klaudia zostaje niespodziewanie wyrzucona z pracy. Podróż do Maroka ma pomóc jej odzyskać utraconą równowagę duchową. Poznany w egzotycznym kraju Raszid szybko zdobywa jej serce. Kiedy mężczyzna proponuje jej przyjazd do niego do Londynu, Klaudia ma nadzieję na znalezienie u jego boku szczęścia. Nie zdaje sobie sprawy, że znajdzie się w mackach niebezpiecznej siatki terrorystycznej, której głównym celem jest szkolenie dzieci na terrorystów-samobójców.

Jak w XXI wieku wygląda terroryzm? Jak terroryści wykorzystują dzieci? Brutalna rzeczywistość tysięcy kobiet wykorzystywanych przez terrorystów, o której świat woli głośno nie mówić.




Data premiery: 17.10.2018



Ursula Poznanski, Arno Strobel - NIEznajomi
Wydawnictwo: MANDO, Wydawnictwo WAM

Szaleńcza gra. Erotyczne napięcie. Śmiertelna intryga.

Dwoje autorów. Dwie perspektywy. Bestsellerowy duet pisarski w znakomitym thrillerze psychologicznym.

Wyobraź sobie: w twoim salonie stoi mężczyzna. Twierdzi, że jest twoim narzeczonym. Nie znasz go. I nic w twoim domu nie świadczy o tym, że mówi prawdę. Paraliżuje cię strach. Masz ochotę chwycić za nóż.

Wyobraź sobie: wracasz do domu, a twoja narzeczona cię nie poznaje. Bierze cię za włamywacza. Gorzej, za gwałciciela. Robisz wszystko, by się opamiętała. Ona jednak zażarcie cię atakuje. Uważa, że oszalałeś.

Co jest prawdą? Komu uwierzysz?

Ponad 100 000 sprzedanych egzemplarzy w Niemczech. Ponad 10 tygodni na liście bestsellerów „Der Spiegel”





Haruki Murakami - Śmierć komandora. Tom 1. Pojawia się idea
Wydawnictwo: MUZA S.A.

W Hong Kongu została uznana za nieprzyzwoitą, ocenzurowana i zakazana dla czytelników poniżej 18 roku życia. W Japonii w środowisku skrajnej prawicy wywołała oskarżenia wobec Harukiego Murakamiego o zdradę narodową, choć jednocześnie została okrzyknięta jednym z największych dokonań tego pisarza. "Śmierć Komandora" to obszerna dwutomowa powieść, na którą fani Murakamiego czekali aż pięć lat.
Żona malarza w średnim wieku porzuca go – z dnia na dzień. Podobnie, z dnia na dzień, on sam podejmuje decyzję, by wyprowadzić się z domu. Rezygnuje ze zleceń, wsiada w samochód i przez parę miesięcy włóczy się po północno-wschodniej części wyspy Honsiu. Gdy zmęczony tułaczką wraca do Tokio i prosi przyjaciela o nocleg, ten ma mu do zaoferowania coś znacznie lepszego: opuszczony dom w górach należący do jego ojca, sławnego malarza. W nowym, inspirującym otoczeniu bohater zamierza wieść spokojne życie poświęcone twórczości – korzysta z pracowni mistrza, zaczyna prowadzić lekcje malarstwa w pobliskiej Odawarze i wdaje się w niewiele znaczące romanse. Dom ten dla bohatera powieści stanie się epicentrum przemiany i szczególnej formy odrodzenia – i w sztuce, i w życiu. Pierwszym epizodem tej przemiany będzie odnalezienie na strychu nieznanego obrazu starego mistrza: niemal wiernego odtworzenia sceny zabójstwa Komandora z "Don Giovanniego".
Od momentu tego odkrycia realistyczna narracja zaczyna się stopniowo przeplatać z surrealistycznymi wątkami, a fabułę zaludniają niezwykłe postaci, które uosabiają symbole, idee i metafory. Murakami z lekkością kreśli niezwykłe wizerunki swoich bohaterów, subtelne podważając granicę między marzeniem i rzeczywistością.






Nicholas Sparks - Z każdym oddechem
Wydawnictwo: Albatros

Jeśli chodzi o opowieści o miłości, Nicholas Sparks jest ich niekwestionowanym królem.
Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością. Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.
Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?




Louise Jensen - Randka
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska

Jedna noc może zmienić wszystko...
Zaskakujący psychologiczny thriller, od którego nie można się oderwać.
Coś złego przytrafiło się Alison Taylor. Przekonana przez przyjaciół, że powinna pogodzić się z rozpadem małżeństwa i niedawną separacją, Ali umawia się przez portal randkowy na spotkanie z nowym mężczyzną.
Sobotni wieczór zaczyna się niewinnie, jednak gdy Alison budzi się w niedzielę rano, odkrywa, że cały jej świat wywrócił się do góry nogami. Jest sama w swoim mieszkaniu i nie pamięta, co się jej przytrafiło, ale z rany na jej głowie sączy się krew, a gdy spogląda w lustro, nie rozpoznaje swojej twarzy. Co więcej, Ali nie rozpoznaje też nikogo z przyjaciół i rodziny. I nie potrafi zidentyfikować osoby, która najwyraźniej zamierza zniszczyć jej życie...
"Randka", kolejna powieść bestsellerowej autorki takich przebojów jak "Siostra", "Prezent" i "Surogatka", to trzymający w napięciu thriller, który nie pozwoli ci zasnąć aż do świtu.





Aleksandra Chrobak - Fashionistki zrzucają czadory. Moje odkrywanie Iranu
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK

Autorka bestsellerowych "Beduinek na Instagramie" zaprasza czytelników w podróż do miejsca, które fascynuje ją od lat.
W Iranie Aleksandrze Chrobak udaje się dotrzeć tam, gdzie turysta nie ma wstępu. Odwiedza zamknięte dla innowierców sanktuaria szyickich imamów, w których Iranki najpierw się modlą, a później ustawiają do selfie przy grobie świętych męczenników. Podziwia zawodowe płaczki w czasie uroczystości żałobnych, tańczy na weselu i szuka ostatnich świątyń ognia. Zaprzyjaźnia się także z irańskimi kobietami: matronami z hammamu, koczowniczkami w kolorowych sukniach i fashionistkami, które zapraszają ją do swojego świata.
Okazuje się, że na ulicach Iranki nie noszą już grzecznie czadorów. Zamieniły je na dizajnerskie kreacje, a ich rozjaśniane na blond włosy coraz śmielej wychodzą spod chust. Moda jest tutaj narzędziem sprzeciwu wobec dyktatury religijnej i symbolem upragnionej wolności.
Iran Aleksandry Chrobak jest zupełnie różny od stereotypów serwowanych przez zachodnie media. To kraj kontrastów, gdzie konsumpcjonizm przeplata się ze staroperskimi obyczajami, a związki męsko-damskie kwitną, niezależnie od zakazów duchownych w turbanach. Za ponurą fasadą reżimu ajatollahów kryje się barwny, fascynujący i wyjątkowo gościnny kraj, który po lekturze wszyscy będziemy chcieli odwiedzić.






Max Czornyj - Komisarz Eryk Deryło. Tom 3. Pokuta
Wydawnictwo: Filia

(... ) Któż więc odpokutuje za jego przewinienia?
Syr 28, 5
Trzeci tom bestsellerowej trylogii o komisarzu Eryku Deryle.
Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w końcu wpada w ręce policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki. Mimo iż schwytany psychopata nie mógł popełnić tej zbrodni, zna jej szczegóły. Co więcej, istnieje podejrzenie, iż niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciąż żyją.
Komisarz Eryk Deryło musi podjąć grę z mordercą, której stawką będzie nie tylko życie wielu niewinnych osób, ale także dusza śledczego. Demony z przeszłości policjanta nie pozwalają o sobie zapomnieć, a odżywające okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynają przyprawiać go o szaleństwo.
Odpuszczenie grzechu wymagało ofiary. Teraz przyszedł czas na pokutę.



Czy macie w planach przeczytać którąś zaproponowaną przeze mnie książkę ?

Pozdrawiam, Asia
Fioletowy ślub i wesele - wspomnienia i relacja z okazji 7 rocznicy ślubu

Fioletowy ślub i wesele - wspomnienia i relacja z okazji 7 rocznicy ślubu

Witajcie,
Kiedy piszę tego posta siedzę sama w domu, bo mąż jest jeszcze w pracy; a dzieciaki już słodko śpią... Ale dzisiaj jest szczególny dzień, ponieważ obchodzimy 7 rocznicę ślubu zwaną wełnianą lub miedzianą.

Popołudniu popijając malinową herbatę przeglądam fotoalbum i albumy ze zdjęciami i wspominam ten piękny sierpniowy dzień. 

Było słoneczne lato, chociaż nie tak upalne jak mamy w tym roku, ale może to i dobrze. 

Mam co prawda plik z relacją na komputerze ale w każdej chwili może się zagubić, a że pamięć bywa ulotna, więc postanowiłam dodać relację też na bloga. Zapraszam :)





Gorączka przedślubna zaczęła się już w czwartek (18.08.2011)
Piotrek poszedł ostatni raz do pracy, a ja wybrałam się na paznokcie i na chwilę na solarium. Jak wróciłam pojechaliśmy ze świadkiem (moim bratem) na poszukiwania - po raz kolejny - ferrero rocher do winietek, ale w żadnym sklepie ich nie było (zjechaliśmy Carrefour, Makro, Tesco, Real i kilka Biedronek). Jak się później okazało ferrero tak jak i kinder niespodzianki ciężko w lecie dostać. W końcu kupiliśmy cukierki malagi i w drodze powrotnej zahaczyliśmy o hurtownię ślubną, bo zapomniałam o białej organzie. Po pracy mój narzeczony pojechał do siebie do domu. Wieczorem napiłam się troszkę mojego ulubionego wina i dzielnie składaliśmy oraz pakowaliśmy z bratem winietki. Musiałam dokończyć jeszcze trochę spraw i tak cierpiąc na bezsenność wylądowałam w łóżku ok godz. 5:00.





Piątek, 19.08.2011 

Spałam może z 3-4h i od rana zaczęło się jeszcze ostatnie sprzątanie, bo nasze plany z rana przesunęły się na wieczór. Niestety tylko jedno troszkę się nie udało. Piotrek nie chciał widzieć mojej sukienki do dnia ślubu, ale gdzieś musiałam ją wywiesić, więc jak przyszedł to coś tam już widział ;) 

Na dwa auta spakowaliśmy wszystko co było do zawiezienia na salę, ale coś nas tknęło i najpierw wylądowaliśmy na spowiedzi. W międzyczasie zadzwoniła moja mama, że przyszła paczka za pobraniem. Jak się okazało łaskawie po prawie 2 miesiącach czekania przyszła moja figurka (tak na marginesie śliczna i taka jak chciałam). Na szybko więc musiałam dzwonić do cukierni, żeby zrobili mi na nią miejsce na torcie. 

Byliśmy u spowiedzi pierwsi, ale przed, jak jeszcze siedzieliśmy w ławkach to po kolei zaczęło nam burczeć w brzuchach i już nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Dobrze, że ksiądz szybko przyszedł, bo nie wiem jakby to się skończyło. Po kościele szybko pojechaliśmy na salę. Na wejściu trochę się wkurzyliśmy, bo była mowa, że od 17 możemy wszystko zwozić na salę, ale nie byliśmy konkretnie ugadani, a tu nam właściciel wyskakuje, że mamy tylko ok 30 min, żeby wszystko przygotować, bo się spóźniliśmy (a dzwoniłam wcześniej i mówiłam o której będziemy). Przez to całe zamieszanie nie zdążyliśmy przećwiczyć układu, więc pomysł z piosenką z Anastazji i walcem odpadł. Pojechałam jeszcze z bratem do mojej Oli-florystki odebrać 4 bukiety. Po powrocie do domu usiadłam na dywanie w swoim pokoju i się rozpłakałam. Chyba włączył mi się stres i nerwy. Chwilę później przyjechała nasza rodzina z Legnicy, a ja miałam zacząć stroić klatkę. Naraz usłyszałam pukanie do drzwi. Z pomocą przyszli mi narzeczony, świadkowa-szwagierka i jej chłopak. Ok 23:00 goście pojechali do hotelu, a mój brat odwiózł Piotrka do domu. Coś tam zjadłam i wzięłam się za kończenie księgi gości, ale mizernie mi to szło, bo przez paznokcie (hahaha) nie umiałam odklejać taśmy, więc z pomocą tym razem przyszedł tata i jakoś przed 1:00 skończyliśmy. Potem szybki prysznic, mycie włosów i w końcu położyłam się spać!




Sobota, 20.08.2011 


Przygotowania
Obudziłam się równo z budzikiem ok 6:00, ale poleżałam jeszcze do 6:30. Potem poszłam pod szybki prysznic, wypiłam herbatkę i nawet nie pamiętam czy zjadłam jakieś śniadanie. Naraz rozległo się pukanie do drzwi - ok 7:15 zjawił się kamerzysta Mateusz, a za nim fryzjerka Basia. Mateusz puścił mi filmik dla rodziców, bo już nie umiałam wytrzymać z ciekawości - wyszło rewelacyjnie! Potem pomogłam mu przewiesić suknię do pokoju rodziców; bo miał już wizje jak sobie wszystko sfilmować, a mną zajęła się fryzjerka. Trochę pogadałyśmy i lekko zmieniła mi fryzurę - podpięła mi delikatnie włosy, okręciła to małym warkoczykiem, a włosy które zostały pofalowała. Fryzura bardzo mi się podobała. Basia-makijażystka zrobiła mamie piękny makijaż, potem zaczęła mnie malować, a w międzyczasie zadzwonił Piotrek co tam słychać. Następnie przyjechała świadkowa, a mój brat pojechał do narzeczonego. Mój makijaż również bardzo mi się podobał, ale po nim zaraz trzeba było się ubierać, bo nie wiadomo skąd zrobiło nam się opóźnienie ok 30-40 minut. Szybko kamerzysta i fotografka zrobili co trzeba i pojechali do Pana Młodego na przygotowania. Mama naszykowała mi kanapki, ale jeszcze latałam z kąta w kąt i pakowałam ostatnie potrzebne rzeczy, więc nawet nie miałam kiedy zjeść. Naraz tata z pokoju krzyczy, że przyjechali, bo pod blokiem najpierw było ich słychać, a potem zobaczył autko, dosłownie autko ;) 


Spokojnie czekałam sobie w salonie, zaczęło się powitanie przez rodziców, a potem w żartach tata zaczął się o mnie targować, chociaż miało nie być wykupin, ale jak zwykle ja musiałam palnąć jakąś głupotę ;) Naraz do pokoju wszedł Piotrek, a do mnie dotarło że to już... że to nasz dzień! Drżącymi rękami przypięłam mu butonierkę, poprosiliśmy rodziców o błogosławieństwo i zostało nam trochę wolnego czasu to jeszcze z foto/kam porobiliśmy kilka ujęć, pooglądałam bukiet i już trzeba było wychodzić z domu. 

Z tych nerwów już w domu mogłam popróbować jak korzystać z wc w sukience. Przypomniały mi się słowa dziewczyn z wizażu - halka do góry, reszta do środka i sru z takim kuperkiem na kibelek czy jakoś tak to leciało ha ha ha! ;) 

Pod moją klatkę przyszły tylko dzieciaki, więc dostały paczuszki z cukierkami. Więcej nikogo nie widziałam... no oprócz masy sąsiadów w oknach/na balkonach. Jakoś zapakowałam się do naszego małego autka i wyruszyliśmy. W drodze non stop się z Piotrkiem śmialiśmy i powtarzaliśmy sobie przysięgę.




Kościół
Goście, którzy jechali autobusem byli już pod kościołem, więc zrobiliśmy rundkę po parkingu i wjechaliśmy na plac kościelny. Pan Młody poleciał ze świadkami do księdza, a ja miałam chwilę, żeby z każdym przywitać się i chwilkę porozmawiać. Na końcu poszłam do mojej Oli, bo też czekała - podziękować za piękny bukiet i strojenie autka. Potem musiałam wysłać tatę do kościoła, bo zbliżała się "godzina 0", a świadków ani Pana Młodego nie było...


Jak mi potem Piotrek powiedział ksiądz jak tylko go zobaczył to wyskoczył z tekstem w stylu: Czy jest pewny swojej decyzji, bo jak nie to drzwi są otwarte, na co mu P. powiedział, że lepiej niech otworzy okno ha ha ha ;) 

Piotrek ze świadkiem-Konradem czekali już przy ołtarzu, świadkowa-Dorota odpięła mi tren i poczekaliśmy aż wszyscy goście wejdą do środka, a my (ja z tatą) stanęliśmy w przedsionku kościoła i czekaliśmy aż organista zacznie grać. Wybiła godzina 12:00. Na wejście mieliśmy marsz Wagnera. Jak tylko zrobiliśmy kilka kroków, spojrzałam na tatę a on już cały stremowany z przeszklonymi oczami. Mówię mu nie płacz, bo ja też zacznę, więc spoglądam na Piotrka a on też już cały przeszklony... 

Rozpoczęła się msza. Cały czas trzymaliśmy się za ręce, uśmiechaliśmy się to do siebie, to do księdza. Świadkowa odczytała fragment Listu do Koryntian (ksiądz poprosił ją o to przy podpisywaniu dokumentów w zakrystii), a potem było piękne kazanie - trochę pamiętam - mam nadzieję, że kamerzyście udało się je nagrać. Potem przyszedł czas na przysięgę. Patrzyliśmy sobie w oczy, nic wokół się nie liczyło. Mieliśmy mówić przysięgę z pamięci, ale chyba ksiądz zapomniał, bo zaczął po cichu mówić, a Pan Młody już za nim powtarzał do mikrofonu - może to i lepiej, bo emocje brały górę... Mi trochę pod koniec zaczął łamać się głos. Potem czas na obrączki. Trochę się bałam, że nie podniosę obrączki z tacy ale ksiądz nam pomógł i trzymał obrączki w ręce. Już nam też nie pomagał mówić. Joanno/Piotrze przyjmij tę obrączkę ... Następnie podeszliśmy do ołtarza i powiedziałam księdzu, że nie podpiszę papierów, bo tak mi się trzęsie ręka; a on na to, że spokojnie, wszystko będzie dobrze. Czekając aż mąż (!) się podpisze spojrzałam na rodziców, a tam tata podnosi kciuka, że wszystko ok - uff :)  

Na ofiarowaniu szliśmy wokół ołtarza i trochę przetrzymaliśmy gości, bo najpierw Piotrek nie umiał wyjąć pieniędzy z kieszeni a potem szukaliśmy koszyka ha ha ;) Dalej trwała msza... Na znak pokoju najpierw przekazaliśmy sobie znak pokoju, potem świadkom i poszliśmy do rodziców tzn. przekazaliśmy sobie znak pokoju z całą pierwszą ławką - u mnie tylko rodzice i dziewczyna brata, a u P. jego rodzice, zapłakany dziadek i rodzina od strony teścia... Potem komunia pod 2 postaciami i jak już skończyliśmy się modlić to trochę się popłakałam; a w dodatku jeszcze organista i skrzypaczka zaczęli grać Canon Pachelbella ... Msza się skończyła, ksiądz przyszedł do nas z gratulacjami, dostaliśmy też obrazek na pamiątkę i czekaliśmy aż wszyscy goście ustawią się na dworze, w międzyczasie słuchając jeszcze jak nam pięknie grają. 

Dostaliśmy znak do wyjścia, zaczął się Marsz Mendelsona i jak tylko wyszliśmy z kościoła to wystrzeliły w nas 4 tuby. Zrobił się piękny efekt! Jak już prawie zeszliśmy ze schodków posypały się pieniążki i zaczęło się zbieranie. Ale nie ścigaliśmy się kto więcej nazbiera tylko wszystko do jednego woreczka pakowaliśmy (oczywiście zapomniałam przygotować koszyczek). Jak już wszystko wyzbieraliśmy, odeszliśmy kawałek na bok na życzenia, bo po nas był kolejny ślub i już goście czekali... Po życzeniach goście pojechali autobusem z powrotem do hotelu po kilka osób, które nie były w kościele. Tym oto sposobem mieliśmy chwilę wolnego i zastanawialiście się nad kilkoma zdjęciami ale w końcu zapakowaliśmy się do auta... Ale... Ale najpierw wybiegła do mnie jeszcze Ola. Patrzę a ona ma mój bukiet, ja ze zdziwioną miną zapytałam skąd go ma, a ona odpowiedziała, że zapomniałam go wziąć i sobie leżał i czekał na klęczniku ha ha ha... Aż ksiądz się ją zapytał czy bukiet z tą drugą panną młodą też mamy wspólny ;) 

Wkurzał nas tylko troszkę kościelny, bo podczas zbierania grosików chodził za nami i marudził kto mu posprząta schody, bo wszędzie pełno płatków itd...








Wesele
Czekaliśmy sobie w aucie na poboczu niedaleko sali, bo przyjechaliśmy tam jako pierwsi. Karina i Mateusz pognali na salę, a my sobie trochę pogadaliśmy. Emocje już powoli opadły, bo najbardziej obawialiśmy się kościoła i pierwszego tańca, ale skoro nie poćwiczyliśmy układu to zmieniliśmy piosenkę i miało być na luzie... 


Goście zaczęli się zjeżdżać i jak już wszyscy byli na parkingu to podjechaliśmy głośno przy tym trąbiąc. Tam przywitaliśmy się z gośćmi, którzy nie dotarli do kościoła; było jeszcze kilka prezentów, poczekaliśmy aż wszyscy wejdą i na końcu powolutku weszliśmy do środka. Dj przywitał nas piosenką U2 "Beautiful day" - tak jak chciałam. Potem był chlebek, życzenia od właścicielki sali i sto lat z szampanem. Potem wiadomo tłuczenie kieliszków, Piotrek pięknie sprzątał, a goście w tym czasie szukali swoich miejsc przy stole. 

Obiad był pyszny ale całego rosołu nie zjadłam, bo trzeba było sobie zostawić miejsce na kluski i mięsko ;) Po był zaraz pierwszy taniec. Bujaliśmy się do piosenki Whitey Houston "I have nothing", a goście tańczyli w dużym kółeczku. Pięknie było, nie mogłam się napatrzeć na mojego przystojnego męża.

Po pierwszym tańcu była zabawa zapoznawcza. Były 2 kółeczka, dj grał i jak skończył to każdy miał się przedstawić partnerowi - a kilka osób, w tym ja chcieliśmy tańczyć z tą osobą, bo taką wersję też znam. Po zabawie był krótki blok muzyczny i o dziwo goście tańczyli (a nie tak jak się czasami spotykamy na weselach, że od razu buch uciekają na dwór). Było zdjęcie grupowe, bo w końcu wszyscy się zebrali, potem kilka zdjęć ze znajomymi i zrobiła się 16:00. 

Podano tort, ale mieliśmy trochę problem z krojeniem, bo niepotrzebnie obsługa wsadziła go do lodówki i wstążki były ciut twarde ale jakoś daliśmy radę tzn. obsługa nam pomogła. Potem znów były tańce, nawet jak my siedzieliśmy to goście sami wychodzili. Jak się okazało moi rodzice znali naszego dja (a jacy byli zaskoczeni jak go zobaczyli), bo nie raz grał na imprezach na których byli, więc jak tylko mi o tym powiedzieli to już byłam spokojna o całą imprezę. 

W pewnym momencie, jak siedzieliśmy i coś jedliśmy zobaczyłam jak do przedsionka sali weszły 2 kobiety. Pobiegła tam świadkowa i weszła z wielkim bukietem kwiatów i butelką szampana. Dj przeczytał życzenia i... do dziś się zastanawiamy kto nam zrobił taką niespodziankę, bo podpisano tylko "ciocia z rodziną". I tak szukamy po rodzinie z jednej i drugiej strony... A w ogóle to najpierw przeszło mi przez myśl, że to jakąś inna delegacja się pomyliła; a potem że może ktoś sobie robi jaja i np. przyszedł telegram od włoskiej mafii czy coś podobnego ;) 

Jak słoneczko trochę opadło zrobiliśmy sobie zdjęcia ze wszystkimi gośćmi po kolei. Wszyscy (oprócz rodziców i dziadka, bo chcą na spokojnie w domu) wpisali się go księgi gości i mamy piękną pamiątkę... Mieliśmy tylko 2 zabawy, ale chyba wystarczyły, bo parkiet był non stop pełny. 

Nie pamiętam, o której godzinie były podziękowania dla rodziców, ale rozegraliśmy to tak: goście siedzieli przy stołach, rodziców posadziliśmy na środku sali, my staliśmy z boku i dj z kam puścili najpierw na rzutniku nasz teledysk z podziękowaniami. To był strzał w 10, bo wiem, że na żywo na pewno nie powiedziałabym do Rodziców tego co chcieliśmy. Potem rodzice otrzymali kosze z upominkami z krakowskiego kredensu. Następnie było ślubowanie na dobrych teściów i dużo śmiechu, a na końcu goście zrobili kółeczko, dj puścił piosenkę Preludium-To dzięki Wam; a my z rodzicami napiliśmy się szampana.

Ok 23:00 wjechał płonący pyszny udziec, podano go z kartoflami i zasmażaną kapustką mniam mniam ;) Sala zrobiła nam niespodziankę, bo na ostatniej rozmowie nie powiedzieli nam jak będzie podany i czy w ogóle to się uda (udźca mieliśmy zamiast tortu z sali).

Oczepiny - standardowo rzucanie welonem i krawatem, potem taniec nowej młodej pary i tyle. Dalej poszliśmy się bawić. Miał być jeszcze test zgodności, ale w końcu chyba dj zapomniał. 

Moi dziadkowie bawili się do ostatniej piosenki przez co był naprawdę zróżnicowany repertuar od Modern Talking, przez Złote Kasztany po Seksualną, Give me everything czy Policemana. Bawiliśmy się do samego końca czyli do 3:00. Po gości przyjechał autokar, w tym czasie rodzice czekali aż wszystko im popakują; a nas mój brat odwiózł już do domu. Po przyjeździe pooglądaliśmy ze 3 prezenty, bo już byliśmy bardzo ciekawi ;) i jak przyjechali rodzice to zachciało nam się jeść ha ha! ;) Posiedzieliśmy jeszcze z nimi i dopiero ok 5-6 poszliśmy spać.










W niedzielę (21.08) ubrałam moją piękną śliwkową sukienkę z Reserved (szkoda, że nie mam żadnego zdjęcia) i najpierw pojechaliśmy na poprawiny do teściów, gdzie posiedzieliśmy trochę z rodziną Męża. Potem, wróciliśmy do domu i mieliśmy poprawiny i tańce z moimi rodzicami, dziadkami i ciociami.


W poniedziałek (22.08) załatwiliśmy wszystkie sprawy związane z $$$. I tutaj trafiła nam się śmieszna historia. Pojechaliśmy do księdza zapłacić za mszę (bo świadkowie ze stresu zapomnieli w dniu ślubu ). Ksiądz otwiera drzwi i mówi: O Młoda Para! A potem zaraz do Męża: Ale mówiłem Ci, że nie daję rozwodów. Miałeś czas się zastanowić w dniu ślubu... Porozmawialiśmy trochę z księdzem i bardzo miło nas zaskoczył, bo 2 razy pytał się czy na pewno chcemy dać kopertę, bo on wie, że Młodzi potrzebują pieniędzy itd... W końcu przyjął kopertę i zaczął odliczać ile nam jeszcze czasu zostało do Złotych Godów, a na końcu powiedział jeszcze, że teraz czeka na chrzciny i że w tym roku nam jeszcze odpuści, ale za rok już nie i będzie nas ścigał ha ha ;)
 

We wtorek (23.08) mieliśmy 2 plenery. Najpierw z naszą świadkową Dorotą pojechaliśmy do Krowiarek do ruin pałacyku. A popołudniu byliśmy z naszą fotografką Kariną na zamku w Mosznej i na pobliskich polach ze snopkami siana.

Dwa tygodnie po ślubie, na początku września pojechaliśmy w podróż poślubną do Chorwacji do miejscowości Omiś. Wzięliśmy ze sobą stroje ślubne i moja mama zrobiła nam jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć w Splicie i na wzgórzach z widokiem na Omiś. 

 





Uff to już koniec mojej opowieści. 
Dzień ślubu był piękny i wszystko udało się tak jak to zaplanowaliśmy. Czy coś bym zmieniła ? Tak, dwie rzeczy. Po pierwsze wybrałabym inną sukienkę (chociaż wtedy moja bardzo mi się podobała) oraz poszlibyśmy do szkoły tańca i wymyślili jakiś porządny fajny układ.

Chociaż gdybym miała teraz brać ślub to kto wie, może zamiast tradycyjnego wesela zdecydowalibyśmy się na ślub w plenerze w jakimś ciepłym kraju :)

Spokojnej nocy!

Copyright © 2014 Świat Golików , Blogger